Czasami wydaje się nam (i Wam pewnie też), że nasz blog jest o wszystkim i o niczym. Podróże, azjatyckie kosmetyki, śmieszki z Aliexpress, śmieszki z Chińczyków, lolyckie sukienki, restauracje i jeszcze więcej śmieszków z Chińczyków. Czasami wydaje się nam, że piszemy bloga podróżniczego (do czasu aż ujrzymy profesjonalne blogi podróżników, którzy mają drony!), czasami lifestylowego, a ostatnio okazało się, że doceniono nas jako... blogerki beauty! Jak to się stało, że trafiłyśmy na konferencję Meet Beauty? Jak takie wydarzenie wygląda? I czy nam się podobało? To wszystko znajdziecie w tej notce!
Dnia pewnego dostałyśmy maila o mniej więcej takiej treści: "Słuchajcie, jest wspaniała konferencja Meet Beauty! Dziś ostatni dzień rejestracji, a nadal nie mamy Waszego zgłoszenia! Wypełnijcie ten formularz i czekajcie cierpliwie". Spojrzałyśmy po sobie lekko zszokowane.
- Pani! Toż to jakieś znamienite wydarzenie! - wykrzyknęła Keczup. - Wzięto nas za poczytne blogerki beauty!
- Zgłaszać się! - postanowiłyśmy.
Jakie było nasze zdziwienie, gdy tydzień później otrzymałyśmy zaproszenia i to dla nas dwóch. Szok i niedowierzanie! Wybrałyśmy się więc na weekend do Warszawy, by wziąć udział w konferencji Meet Beauty połączonej z Międzynarodowymi Tragami Fryzjersko - Kosmetycznymi Beauty Days wraz z trzystoma blogerkami i vlogerkami zajmującymi się tematyką kosmetyczną.
Całość odbywała się w halach Expo w Nadarzynie pod Warszawą, gdzie miał nas zawieźć specjalny autobus. Oczywiście, chociaż w Warszawie jesteśmy średnio raz na miesiąc, znalezienie go zajęło nam godzinę... Za to naprzeciwko przystanku ujrzałyśmy takie cuda. Chińska szkoła w Warszawie, to jest szok! Musimy przyznać, że hale Expo również przypomniały nam nasze miasto Guangzhou i miejsce, w którym odbywają się największe na świecie Targi Kantońskie. Może to dziwne, ale Warszawa przypomina nam nieco Chiny.
Cała impreza odbywała się w dniach 19 - 21 maja 2017 roku, czyli od piątku do niedzieli, ale konferencja zaczynała się dopiero w sobotę. Stwierdziłyśmy jednak, że wybierzemy się na miejsce już w piątek, bo:
a) istniało ryzyko, że nie znajdziemy autobusu, przez co w sobotę spóźnimy się na wykład Red Lipstick Monster (na stopro by się to stało)
b) chciałyśmy połazić po targach i pooglądać kosmetyki
c) wieczorem miała się odbyć tajemnicza gala, a gala brzmi dobrze
Zaczęłyśmy od oglądania kosmetyków, a jakże! To całkiem dobrze poznać nowe marki, bo przyznajemy, że stosujemy głównie pielęgnację koreańską. O tym przyjaznym stworze i eko kosmetykach słyszałyśmy same dobre rzeczy!
Na głównej scenie cały czas odbywały się różne pokazy i spotkania z ciekawym człowiekiem. Miała być Edyta Górniak, Maja Sablewska, Natalia Siwiec i inne celebryty. Ba, podobno pojawił się nawet słynny Radosław Majdan w różowym sweterku, którego nie widziałyśmy (ale tak podpowiedział nam Pudelek!).
W Inglocie można było macać WSZYSTKO! Popełniłyśmy straszną głupotę, bo łaziłyśmy tam trzy dni, a na koniec... zapomniałyśmy zrobić zakupy! A były piękne metaliczne pomadki i fixer do makijażu i wyśmienite brokaty... A miałyśmy już wszystko wybrane! I była promocja, nieeeeeeee!
Zamiast tego zajęłyśmy się wykonywaniem okolicznościowej sesji zdjęciowej jako blogerki bjuti. Zdradzimy Wam, że te lustra to jest MOC WSZECHŚWIATA!
Nie do końca wiedziałyśmy, czym blogerka beauty powinna się charakteryzować. Na wszelki wypadek zrezygnowałyśmy z odziania lolyckich sukienek, bo mogłybyśmy zostać wzięte za pajace. Postawiłyśmy na casualowy szyk z lekkim zacięciem alternatywnym z wykorzystaniem lolyckich akcesoriów, butów i torebek. Byłyśmy dumne ze swojego sprytu! Więcej naszych zdjęć możecie zobaczyć na Instagramie. Tak tak! Został założony specjalnie na ten event!
Co do gali to niestety trafiłyśmy tylko na sam początek, kiedy to rozdawano nagrody dla najlepszych firm kosmetycznych, a potem wypiłyśmy po lampce wina i ruszyłyśmy do domu. Trafił się bowiem jakiś zaplątany autobus, którego miało nie być, grzech nie skorzystać! Choć śpiewała Edyta Górniak, więc może był to błąd...
Następnego dnia powstałyśmy o wyjątkowo siermiężnej godzinie siódmej rano, by wykonać gotycki makijaż, odziać się i popędzić na autobus. Wszyscy byli w szoku, ale udało się! Dzięki temu przybyłyśmy prosto na wykład Ewy Red Lipstick Monster, która mówiła, jak magicznie przemienić swoją działalność w Internecie w silną markę osobistą. Okazało się, że nie jest z nami tak źle...
Po spotkaniu postanowiłyśmy podejść do Ewy, by złożyć jej wyrazy uznania. Podeszłyśmy:
- Dzień dobry! Chciałyśmy na Pani ręce złożyć wyrazy uznania! - rzekłyśmy.
Ewa wielce była zdumiona naszymi przygodami w Chinach i krętej drodze ku nauce makijażu. Powiedziała, byśmy się nie poddawały, a blog kosmetyczno - podróżniczy okraszony śmieszkami z Chińczyków to dobra rzecz. Na koniec pochwaliłyśmy jej szykowne obuwie oraz mejk ap (naprawdę był pierwsza klasa!) i uczyniłyśmy pamiątkowe selfie.
W naszej blogerskiej strefie Meet Beauty, do której nie mógł wejść każdy, o nie, znajdowało się kilka stoisk kosmetycznych, między innymi Palmer's. Spisali się oni na medal, wystawili nawet leżaki, gdzie można było pić kawę i herbatkę oraz jeść kokosowe cukierki (co więcej, pozwalali nawet brać po dwa!). Kokosowa seria urzekła nasze serce!
Po wykładzie Red Lipstick Monster odbywały się również i inne, między innymi firmy Cashmere o magii konturowania, która to magia jest niestety poza zasięgiem naszych umiejętności i rozumowania, o trendach we współczesnej kosmetologii marki Lirene lub kosmetykach mineralnych z Annabelle Minerals. Poza tym można się również było zapisać na warsztaty, lecz niestety miejsca skończyły się kilka minut po ogłoszeniu rozpoczęcia rezerwacji. Tak się bowiem złożyło, że tego dnia (a było to 16 maja) świętowałyśmy urodziny Keczupasa i przegapiłyśmy godzinę!
- NIEEEEE! - krzyczała Katarzyna. - Mejk ap z panią Karoliną Zientek już zapełniony!
- Mówi się trudno... - filozoficznie rzekła Keczup, wciągając paczkę chipsów.
- Jest jeszcze jedno miejsce na maniukiur hybrydowy! Bierę! - Katarzyna ochoczo kliknęła DOŁĄCZ.
- A czy Ty przypadkiem zupełnie nie znasz się na hybrydach, a jak miałaś je raz to prawie straciłaś paznokcie? - zainteresowała się Keczup.
- Eeeee tam, może nauczą!
A tu można było zrobić sobie nowe paznokcie!
A oto i nasze stylówki z dnia drugiego! W roli główniej punkowa sukienka w kratę oraz słynna holo ramoneska.
Różnego typu wspaniałe kosmetyki naturalne. Bardzo nas one zainteresowały i na pewno nabędziemy coś niebawem!
A tu mega szałowe GOTH naklejki na paznokcie! Czy widzicie te posępne kościeje, czy widzicie te góry zombie? Toż to piękne rzecz! Na stoisku sklepu Let's Beauty prócz tego szminki LA Splash w milionie kolorów, piękne glittery i złoty ananas. Nawiązałyśmy też z Panią ze stoiska nić porozumienia dyskutując o szałowych makijażach i dziwacznych szminkach.
Oto nadszedł moment, kiedy to Katarzyna udała się na swoje paznokciowe szkolenie, a Keczup podążyła na wykład Natalii Sławek z bloga Jest Rudo o tajnikach fotografii beauty. Panią tą czytamy i szanujemy, a o fotografii należy wiedzieć jak najwięcej! Poza tym trzeba uczciwie przyznać, że o ile pola herbaciane w Malezji jeszcze jako tako nam wychodzą to z uchwyceniem maseczki już gorzej...
Katarzyna powróciła ze szkolenia hybrydowego, gdzie przekazano jej tajniki zdobienia paznokcia przy pomocy sekretnej techniki Aquarelle, czyli rozpływających się wzorków. Niestety jej wzorki nie nadają się do opublikowania na blogu, a ponadto okazało się, że jest beztalenciem paznokciowym i wysmarowała lakierem lampę do hybryd. ECH. Na szczęście warsztaty były bardzo pozytywne dzięki wsparciu Kamili z bloga Happy Sunny Blog oraz jeszcze jednej pro Pani od paznokci, do której kontakt się gdzieś zagubił...
Niemiłosiernie zmęczone wróciłyśmy do domu (użyczonego nam przez siostrę Keczupa wraz z szanownym małżonkiem), a tam burda! Kot rozbił butelkę po winie, kot próbuje zeżreć sztuczne rzęsy, koniec! Przez nikczemnego szkodnika zrobiło się okrutnie późno, a następnego dnia trzeba znowu wstać o świcie, by zdążyć na wykład Tomasza Stopki z agencji Semurai o potędze SEO! Niestety... wstałyśmy o siódmej, ale nasze ruchy godne prawdziwych zombie sprawiły, że nie zdążyłyśmy! Nieeeeee, a miało być o SEO, o pozycjonowaniu, o zasięgach, o zdobywaniu nowych czytelników, jesteśmy skończone! Zamiast tego udałyśmy się na Bitwę na Pędzle, czyli makijażowy konkurs sędziowany przez Red Lipstick Monster i Katosu.
Popatrzyłyśmy chwilkę, bo i tak nie było widać makijaży z takiej odległości i stwierdziłyśmy, czas kupować! Na stoisku Visage Shop znalazłyśmy wspaniałe cienie i rozświetlacze indie marki Devinah Cosmetics. Nie spodziewałyśmy się, że ktoś sprowadza takie rzeczy do Polski, bo to jednak dość alternatywna sprawa, wszystko jest robione ręcznie! Spędziłyśmy tam milion czasu, wymazując sobie całe łapy i próbując wybrać kilka kolorów (nie kilkanaście i nie kilkadziesiąt, bo bieda!).
Spójrzcie tylko na tą szaloną pigmentację i kolory! Na górze słynny tęczowy rozświetlacz.
Wraz z Klaudią z bloga Sayonaramoose wykonałyśmy również szybką sesję okolicznościową w FOTOBUDCE!
A tu polska firma, która produkuje kosmetyki ze śluzem ślimaka! Szczególnie interesowało nas, jak pozyskuje się ten słynny śluz i czy ślimaki cierpią. Nie lękajcie się, na ich farmie żyją tylko szczęśliwe ślimaki! O tej firmie na pewno będziemy jeszcze pisać, bo ślimaczy śluz interesuje nas ostatnio bardzo i testujemy wiele cudów z nim w składzie!
- Katarzyno, zdradź telewidzom, jaki kolor dziś wybierzesz?
- GOTH!
Po zakupieniu dobra kosmetycznego (choć nie wszystkiego, patrz smutna historia Inglota) pobiegłyśmy na wykład JasonaHunta, niegdyś Kominka, czyli legendarnego blogera o milionach odsłon. Miał nam wyznać ważną prawdę - jak pisać, by ludzie nas czytali. Przyznamy, że połasiłyśmy się na tą wiedzę i uwaga! Czytelnicy lubią emocje, kontrowersje oraz jak bloger pokazuje swoją twarz. Prawda to Drodzy Czytelnicy?
Objawiona na górze Synaj prawda brzmi bowiem - WALCZYSZ O KCIUKA!
Trochę żałujemy, że z azjatyckich marek objawił się tylko Dr. G, liczyłyśmy na więcej. U pana doktora spodobały nam się fitry, będziemy testować. Z filtrami zawsze jest problem, lepią się, robią białą gębę, aaaaa! Doktorze, wierzymy w Ciebie!
Na sam koniec przygotowano panel dyskusyjny pod hasłem "Od bloga do biznesu" z paniami, które prowadzą własne biznesy powstałe z blogów. Była Ania Kołomycew, czyli słynna włosomaniaczka Anwen.pl (jej maskę do włosów kochamy miłością wielką i szczerą), Hania Kępa - Szul (właścielka sklepu hania.com.pl) oraz Ania Bulwicka sprzedająca płytki do zdobienia paznokci (B. Loves Plates). Po tym spotkaniu możemy powiedzieć, że prowadzenie biznesu kosmetycznego to ciężki kawałek chleba!
Dobra, teraz coś, na co wszyscy czekali! Czy były podarki? BYŁY!
Nie będziemy pokazywać i opisywać wszystkiego dokładnie, bo wpis ten i tak jest już długi niczym WĄŻ! Niebawem stworzymy osobną notkę z rzeczami, które kupiłyśmy lub otrzymałyśmy w darze, okraszoną kilkoma pięknymi historiami. A tymczasem drobny smaczek!
Była to pierwsza nasza konferencja tego typu, na jakiej się pojawiłyśmy. Zazwyczaj chodzimy na spotkania podróżnicze, promocje książek, czy festiwale filmowe. Byłyśmy więc oszołomione i nie do końca przygotowane na to, jak to wszystko będzie wyglądać. Było naprawdę fajnie! Przede wszystkim udało nam się nie tylko zmacać szałowe kosmetyki (to przecież można robić w drogerii), ale również porozmawiać z przedstawicielami firm, dowiedzieć się czegoś o produkcji kosmetyków, poznać innowacyjne rozwiązania, zobaczyć nowości, których nie można jeszcze kupić. Najbardziej nastawiałyśmy się na wiedzę z wykładów, bo odkąd okazało się, że czyta nas ktoś poza rodziną i najbliższymi przyjaciółmi, bardzo pragniemy poprawić jakość naszego bloga.
Takie konferencje to również niepowtarzalna okazja, by poznać na żywo osoby, które same czytamy, czy też które w jakiś sposób stały się naszymi internetowymi ziomkami. Udało nam się wreszcie spotkać autorkę Not too serious blog, z którą już wczoraj byłyśmy napełnić brzuszki pysznymi ciabatami. Miałyśmy też przyjemność spotkać dwie niezwykle pozytywne dziewczyny: Anię, która maluje swoje życie w bardzo jasnych barwach oraz Aleksandrę Najdę, które jest chyba jedyną osobą, która nie lubi Chińczyków bardziej niż my i w swoich tekstach nie bawi się w jakieś kompromisy i ugrzeczniania, co wielce szanujemy.
Wiadomka, że było trochę niedociągnięć organizacyjnych, jak na przykład okropny autobus, w którym można było umrzeć z tłoku. Żałujemy trochę, że nie było większej integracji, bo wszyscy rozchodzili się po targach. Nie mamy też porównania do innych edycji, więc ciężko nam obiektywnie wszystko ocenić, jednak my bawiłyśmy się przednio! Wiele się nauczyłyśmy i dowiedziałyśmy, a to chyba najważniejsze. I nadal jesteśmy w szoku, że ktoś nas zaprosił na takowy event!
Katarzyna pragnie jeszcze nadmienić, że wiatr rozwalił jej grzywkę, którą długo układała i jest jej przykro, bo wygląda jak cieć.
A tak naprawdę najbardziej żałujemy, że nie udało nam się zrobić zdjęcia z Radziem Majdanem... albo choć na jego kanapie. Czy może być piękniejsza pamiątka?! Dajcie koniecznie znać, co podobało Wam się najbardziej i czy jakieś kosmetyki przyciągnęły Waszą uwagę!
Katarzyna pragnie jeszcze nadmienić, że wiatr rozwalił jej grzywkę, którą długo układała i jest jej przykro, bo wygląda jak cieć.
A tak naprawdę najbardziej żałujemy, że nie udało nam się zrobić zdjęcia z Radziem Majdanem... albo choć na jego kanapie. Czy może być piękniejsza pamiątka?! Dajcie koniecznie znać, co podobało Wam się najbardziej i czy jakieś kosmetyki przyciągnęły Waszą uwagę!
mi się w tym roku nie udało, może za rok spróbuje ! :)
OdpowiedzUsuńKoniecznie próbuj!
UsuńBardzo interesującą relacja.
OdpowiedzUsuńŚwietna relacja, miło było Was poznać i na Was patrzeć! :) Też jestem paznokciowym beztalenciem, a Devinah były tak zachwycające, że z tego wszystkiego... nie kupiłam tam nic... :)
OdpowiedzUsuńMy łaziłyśmy tam codziennie przez 3 dni i próbowałyśmy coś wybrać... W końcu trzeba było się zdecydować, choć było to bardzo ciężkie zadanie :). Dziękujemy bardzo! Mamy nadzieję, że i Tobie konferencja się podobała.
UsuńUwielbiam czytać Wasze relacje. Opowiadacie tak zabawnie i interesująco. Nigdy nie byłam na takiej konferencji i w sumie blogerka kosmetyczna ze mnie żadna, ale z przyjemnością zobaczyłabym z czym to się wszystko je ;D
OdpowiedzUsuńDziękujemy bardzo <3.
UsuńMoże na konferencji nie, ale za to wiesz wszystko o castingach w Paryżu i Seulu, a to są też wspaniałe doświadczenia!
Swietna relacja, a Wy wygladalyscie odjazdowo =D
OdpowiedzUsuńTrzeba mieć styl i szyk ;)
UsuńPrzechodziłam kiedyś koło tej knajpy czajnatałn w Warszawie! :D
OdpowiedzUsuńTeraz w Warszawie trochę jak w Chinach ;)
UsuńTa chińska knajpa (i szkoła nad nią są tam odkąd pamiętam), ale nigdy tam nic nie jedliśmy :P Może następnym razem pójdziemy razem wypróbować?! Sama trochę się boję tam iść :P
OdpowiedzUsuńBoicie się przyjaciół Chińczyków? :P Możemy iść, z pewnością będzie zabawnie!
UsuńWooow! Świetny look miałyście! Klaudia J
OdpowiedzUsuńBardzo dziękujemy <3
UsuńDziewczyny, jak ja uwielbiam Was czytać:) macie genialne poczucie humoru, uwielbiam Was!
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszymy, ten blog ma nieść szczęście i radość!
UsuńŚwietna, szczegółowa relacja. No i pięknie wyglądałyście :)
OdpowiedzUsuńDziękujemy Ci bardzo <3
UsuńFajnie wyglądałyscie. Szczegółowa relacja ze szczypta humoru.
OdpowiedzUsuńDziękujemy bardzo! Żyć zawsze należy z humorem :)
UsuńOjej, nie "poprawiajcie jakości Waszego bloga", bo on jest wspaniały, cudowny, autentyczny i pięknie urozmaicony. A te "superowe profesjonalne" blogi z "superowymi profesjonalnymi" zdjęciami i mnóstwem złotych myśli, porad życiowych i apeli motywacyjnych są... y... nudne.
OdpowiedzUsuńWielbicielka z Łodzi
O nie! Byłyśmy święcie przekonane, że nasz blog ma wiele wspaniałych zdjęć i uczy naszych Drogich Czytelników, jak pięknie żyć! ;)
UsuńA tak naprawdę to nie mamy zamiaru rezygnować z naszego stylu i humoru NIGDY, bo zwyczajnie pisanie bloga przestanie sprawiać nam radość i się zanudzimy na śmierć. Dziękujemy za tak piękne słowa <3.
Kapitalna relacja, bardzo fajnie się czytało :) Kojarzę Was z konferencji, ale dotąd nie kojarzyłam bloga :)
OdpowiedzUsuńHa! Cała przyjemność po mojej stronie! :)
OdpowiedzUsuńJesteście przezabawne, fajnie się Was czyta :) Wydarzenie było super!
OdpowiedzUsuńWidziałam Was na konferencji :)
OdpowiedzUsuń